Kiedy składasz u mnie zamówienie, zaczyna się proces, w którym każda rzecz tworzona jest krok po kroku – od cięcia tkaniny po gotowy produkt. Najpierw przygotowuję elementy materiałów ręcznie według przygotowanych szablonów. To moment, w którym produkt nabiera kształtu – dosłownie i w przenośni. Potem siadam do maszyny i szyję, pilnując detali, wykończeń i tego, żeby efekt końcowy był zgodny z moją wizją, ale przede wszystkim – praktyczny i trwały. Drzemadła od samego początku działalności mają jeden nadrzędny cel: tworzyć wytrzymałe produkty na lata.
Każdy etap jest wykonywany przeze mnie – to nie jest masowa produkcja, gdzie setki identycznych egzemplarzy schodzą z taśmy. To praca rzemieślnicza, w której liczy się dokładność i indywidualne podejście. Zanim paczka trafi do kuriera, zawsze jeszcze raz sprawdzam produkt: czy wszystko się zgadza, czy wygląda tak, jak powinno, i czy mogę z czystym sumieniem powiedzieć: „tak, to wysyłam”.
Muszę tutaj przyznać jedną rzecz – mam brzydkie pudła.
Nie kupuję nowych kartonów do wysyłek. Zamiast tego korzystam z używanych pudeł, które dostaję od zaprzyjaźnionej hurtowni kosmetycznej z okolicy. W środku są zawsze czyste, ale na zewnątrz nie grzeszą urodą. Mają za to inną, ogromną zaletę – są naprawdę solidne i świetnie znoszą transport. Nie widzę powodu, żeby generować dodatkowe odpady, skoro można wykorzystać to, co już istnieje. Dzięki temu zamówienia docierają bezpiecznie, a wysyłka jest korzystniejsza cenowo. Przyznam, że na początku trochę się stresowałam, szczególnie gdy ktoś nagrywał „unboxing” paczki i wiedziałam, że pudełko nie wygląda jak z Instagrama. Ale z czasem stwierdziłam, że to jest po prostu mój sposób działania – i jestem z niego zadowolona.
Bo prawda jest taka, że śmieci naprawdę nie lubię. Staram się, żeby w mojej pracowni nic się nie marnowało. Resztki materiałów przerabiam na produkty z wyprzedaży. To, co jest już zbyt małe, żeby zrobić z tego coś sensownego dla zwierząt, wysyłam do fundacji, które szyją z takich skrawków rzeczy na swoje bazarki charytatywne. To dotyczy także wypełnień – niemal wszystko dostaje drugie życie.
